Z lotniska autokarem jedziemy do Camden Smart Inn (schronisko młodzieżowe). Na krótko wstrzymujemy oddech - to co w internecie wyglądało ładnie, obszernie i przestrzennie, nieoczekiwanie okazało się ciasnym i tak sobie wyglądającym hostelem. Nowe doświadczenie, ale trzeba sobie z tym poradzić! Rozlokowaliśmy się na piętrowych łóżkach i zaraz po kolacji wyruszamy na "rozpoznanie terenu". W pobliżu był, jak się okazało, polski sklep i piekarnia. Mogliśmy kupić wszystko, co na dzień następny wydawało się konieczne. Późnym wieczorem dokonałyśmy skomplikowanego zakupu biletów na pociąg do Arundel, chodziło o uzyskanie wszystkich możliwych zniżek. Tu także pomocnym okazał się pan w okienku kasowym, Polak z Ursusa. Wyprawa autobusem piętrowym następnego dnia do Victoria Station, by złapać pociąg do Arundel, to też frajda. Klauzurowe Siostry Klaryski przyjęły nas otwartymi sercami. Na wspólnej Mszy św. modliliśmy się tego dnia w intencji ks. Jakuba Szcześniaka w 19. rocznicę święceń kapłańskich. Prezent od nas wszystkich stanowił piękny wiersz s. Marii Gratii o kapłaństwie odczytany przez p. Marka Wójcickiego. Potem był wspaniały obiad, którym ugościły nas Siostry, i desery z trudem mieszczące się w nas. Chwile relaksu nad morzem, spacer kamienistą plażą, zbieranie muszelek, to również dar Sióstr, które wynajęły minibus, tak że mogliśmy pojechać na wycieczkę do Littlehampton. Te chwile pozwoliły zebrać nowe siły, by podjąć kolejne wyzwanie: podwieczorek z siostrami przy prawdziwej angielskiej herbatce. Spotkanie było radosne i prawie po angielsku. Każdy starał się przypomnieć sobie i wypowiedzieć jak najwięcej angielskich słówek i wykorzystać je właśnie przy tej okazji. Było dużo śmiechu i radości. Spotkanie zakończyliśmy wspólną modlitwą: polskim nabożeństwem majowym i angielskimi nieszporami przy akompaniamencie afrykańskich instrumentów. Siostry Klaryski mają filię swojego Zgromadzenia w Kenii, stamtąd też pochodzą oryginalne rytmy kantyków brewiarzowych. Tego dnia pełni wrażeń wróciliśmy do naszego hostelu. Następne dni to zwiedzanie Londynu, poznawanie jego historii, architektury i kultury. Zwiedziliśmy Westminseter Abbey, jedną z najbardziej znanych świątyń w Wielkiej Brytanii. Powstała prawdopodobnie w IX wieku, ale obecny jej wygląd pochodzi z XIX w. Katedra jest miejscem koronacji królów Anglii, a także ich pochówku. Tam znajdują się również groby wielu sławnych osób. Urocze popołudnie spędziliśmy na Trafalgar Square, który uznawany jest za serce centralnego Londynu. Plac ten powstał w XIX w. na miejscu dawnych stajni królewskich. Znajduje się tam piękna pięćdziesięciosześciometrowa kolumna admirała Nelsona, upamiętniająca zwycięstwa m.in. pod Trafalgarem i Kopenhagą, fontanna i dwa pomniki: Jakuba II i Jerzego IV. Następny dzień poświęcony był na zwiedzanie z prawdziwym polskim przewodnikiem. Zaczęliśmy od Buckingham Palace i zmiany warty. Od 1837 roku jest to stała rezydencja królewska, w której obecnie mieszka królowa Elżbieta II. Rezydencja wybudowana została w roku 1703 dla księcia Buckingham, a później, w 1861r., zakupiona dla Jerzego III. Dla turystów udostępniono Galerię Królowej i Stajnie Królewskie. W Galerii prezentowane są dzieła z kolekcji królowej Elżbiety, uznawanej za najbogatszą na świecie. Przy stajniach znajduje się Muzeum Powozów ze słynną Złotą Karetą Państwową. Po słynnej na całym świecie ceremonii zmiany warty czekamy jeszcze na paradę oddziału Królewskiej Gwardii Konnej. Przeszli obok nas z gracją, równiutko i lekko. Było to miłe dla ucha i oka. Po południu tego dnia zaprosiła nas do siebie Madame Tussauds. Muzeum położone jest blisko stacji metra Baker Street. Madame Tussauds przybyła do stolicy Wielkiej Brytanii w 1802 roku, przywożąc ze sobą wyrzeźbione głowy straconych francuskich arystokratów. Od tamtej pory wystawa woskowych figur stale się powiększa, przyciągając tłumy turystów. Można tam spotkać również dwóch Polaków: Jana Pawła II oraz Lecha Wałęsę. Wizyta w Muzeum sprawiła nam wiele radości, ponieważ dotykać i oglądać można było wszystko i wszystkich. Dziewczyny ustawiały się do zdjęć ze znanymi postaciami aktorów, polityków, muzyków i sportowców. Dziękujemy naszej przewodniczce, p. Krystynie Żółtowskiej i panu kierowcy, którzy byli z nami cały, pełen wrażeń dzień. W piątek - Muzeum Historii Naturalnej, które mieści się w wiktoriańskim gmachu przy Exhibition Road i w ciekawy sposób przedstawia funkcjonowanie Ziemi, ewolucję człowieka, pochodzenie gatunków roślin i zwierząt. Na parterze zwiedziliśmy salę doświadczania świata. Mogliśmy oglądać wszystkie eksponaty związane ześrodowiskiem wodnym: meduzy, koralowce itp., z ziemią: wypchane zwierzęta, skóry węża i lamparta, poroża jelenia, ptaki. Niezwykle życzliwy personel pomógł nam w pełni skorzystać ze zgromadzonych zbiorów. W części poświęconej Ziemi można było poznać, jak działają wulkany i w specjalnym symulatorze osobiście przeżyć trzęsienie Ziemi. Teraz już wiadomo, jakiej grozy doznają ludzie na terenach zagrożonych tym kataklizmem. Bogaci w nowe doświadczenia po obiedzie ruszyliśmy do Hyde Parku. Towarzyszyły nam dwie wolontariuszki, Polki mieszkające w Londynie. Park założony w 1536 roku przez Henryka VIII, od XIX wieku popularne miejsce spotkań towarzyskich i wydarzeń kulturalnych. W tym parku można biegać po trawie, leżeć na niej, oglądać grających w golfa, tu można robić, co się chce. Jest to miejsce swobodnego wypowiadania wszelkich poglądów w imię wolności słowa, pod warunkiem nie obrażania królowej. Leżeliśmy na trawie, nie wygłaszaliśmy żadnych poglądów, ale serdeczne toczyliśmy rozmówki i jedliśmy lody.
Sobotnie przedpołudnie przeznaczone było na zakupy. Po sprawnym spakowaniu plecaków wyruszyliśmy na Camden Market, jeden z bardziej znanych marketów w Londynie. Rozchodzimy się po sklepie, każda dziewczyna chce kupić całej swojej rodzinie "coś z Anglii". Ale jak za 10 f, tyle wynosiło kieszonkowe, tego dokonać? I znów niemożliwe stało się możliwe, a każdy miał, czego pragnął.
Niby koniec, ale to jeszcze nie wszystko. Nasze codzienne Msze św. miały miejsce w kościele "Our Olady of Hal", położonym niedaleko naszego miejsca pobytu. Ksiądz Jakub towarzyszył nam w drodze jako przewodnik Natalki, a każdego ranka był naszym przewodnikiem po drogach prowadzących do Boga. Msza św. na początku dnia scalała, czyniła nas bliższymi sobie. Ostatnie dwa dni uczestniczył we Mszach św. Ojciec Cyril Axlerod, głuchoniewidomy redemptorysta, który wiedział o naszej wizycie w Londynie. W piątek oczekiwał na nas w kościele. Siedział spokojny, czujny, pogodny. Przywitaliśmy się z nim. Ojciec odczytuje pismo do ręki, odpowiada głosem po angielsku. W pełni uczestniczył z nami we Mszy św., a potem zatrzymał się, aby spotkać się z dziewczynami. Czuliśmy, że jest to spotkanie otwartych serc. Komunikacja pozawerbalna, pełne zrozumienie tego, co chcieliśmy sobie nawzajem przekazać. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |